Ostatnie wersje oprogramowania do popularnego ostatnimi czasy transceivera QRP (tr)uSDX umożliwiają przesyłanie surowych sampli audio za pomocą USB. A może nie tyle samego USB, bo urządzenie nie melduje się w systemie jako karta dźwiękowa, ale za pomocą wirtualnego portu szeregowego.
Wysyłając komendę UA1; przez port szeregowy, dostajemy na wyjściu strumień bajtów, który można zinterpretować jako (8-bitowy, ale jednak) dźwięk. Analogicznie w drugą stronę, po wysłaniu komendy TX;.
Żeby korzystać z tych dobrodziejstw należy na urządzenie załadować eksperymentalny firmware Alpha i odpalić na komputerze odpowiedni skrypt który napisałem – póki co, działa tylko pod Linuxem.
Ta możliwość czyni z kieszonkowego truSDXa fantastyczne rozwiązanie do zabawy w emisje cyfrowe jak FT8 – wystarczy laptop, transceiver i antena. Pół wata mocy wystarczy z zapasem, żeby obskoczyć Europę i nie tylko przy sprzyjających warunkach. Oczywiście, można podpiąć 12V i cieszyć się pełnymi 5W – ale po co.
Update 14.07.2022: Guido PE1NNZ zbudował na bazie zalążka który stworzyłem całkiem ładne rozwiązanie, przetestowane w boju na wielu platformach i z wykorzystaniem wielu rodzajów emisji cyfrowych. Cieszy mnie fakt, że mogłem dołożyć swoją cegiełkę dla dobra HAMskiego ogółu, choć z mojego kodu już mało co zostało – ale to nie ja sprzedaję trusdxy 😉 / de SWF
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Audio via USB w (tr)uSDX została wyłączona
W serwisie AliExpress z roku na rok można nabyć coraz więcej urządzeń krótkofalarskich. Ostatnimi czasy, chińczycy sami projektują bardzo przyzwoite urządzenia (Xiegu!), ale trudnią się też sprzedażą znanych i lubianych kitów. Jednym z nich jest Pixie, czyli transceiver z gatunku „ciężko zrobić to prościej”.
Dwutranzystorowa konstrukcja układu jest niewiele bardziej złożona od konstrukcji cepa. Sercem układu jest generator Collpitsa: tranzystor z kwarcem 7023 kHz. Drugi tranzystor pracuje na dwa etaty: na pierwszym (kiedy klucz nie jest naciśnięty) zajmuje się mieszaniem tego co wchodzi z anteny z sygnałem lokalnego oscylatora, a na drugim (przy wciśniętym kluczu) staje się końcówką mocy – wzmacniaczem klasy „B”.
Na odbiorze, sygnał z anteny po zmieszaniu z oscylatorem zostaje przekazany na popularny wzmacniacz LM386, skąd trafia do słuchawek a następnie do uszu operatora.
Mechanizmy działania są doskonale wyjaśnione w tej prezentacji, przystępne wyjaśnienie dla początkujących (i nie tylko) radiowców.
Jest to klasyczna homodyna, tudzież „odbiornik z przemianą bezpośrednią”. Odbiornik można przestrajać za pomocą znajdującego się na płytce potencjometru i diody pojemnościowej, aczkolwiek zakres strojenia to tylko ok. +/- 1 kHz. Homodyna odbiera dwuwstęgowo, tzn. jeśli nasz odbiornik jest ustawiony na częstotliwość środkową 7023 kHz, to będziemy słyszeli sygnały CW na 7021 jak i 7025 kHz, jako 2 kHz docierające do naszych uszu. I co gorsza – nie będziemy w stanie rozróżnić tych sygnałów, no chyba, że przestrajając lekko odbiornik. Wtedy zbliżymy się do jednego z sygnałów (i jego częstotliwość audio spadnie), a oddalimy od drugiego (i jego ton wzrośnie).
Teraz, praktyka. Złożenie kitu jest banalnie proste i każdy, kto miał już w życiu okazję trzymać lutownicę w ręce, powinien sobie poradzić ze zlutowaniem PCB bez większego problemu. Elementy są dobrze oznaczone, a w zestawie dostajemy listę wartości wszystkich komponentów. Rezystory można zmierzyć za pomocą miernika uniwersalnego, kondensatory mają oznaczenia cyfrowe, jedynie trzy cewki trzeba zidentyfikować za pomocą kolorowych pasków.
Po montażu pozostaje podłączyć napięcie z zakresu 9…12 V na wejście DC, a także antenę, słuchawki i klucz. Tyle – można ruszać w eter i walczyć o QSO, ja natomiast wolałem podłączyć Pixie do aparatury pomiarowej i upewnić się czy „to działa”.
Pierwsze co ukazało się moim oczom po podłączeniu Pixie do analizatora widma (przez tłumik 20dB), to sygnał oscylatora wyciekający do anteny:
Wyciek przez antenę.
W trakcie odbioru, do anteny trafia sygnał o mocy ok. -5..-6 dBm, czyli okolice 0,3 miliwata. Mało? Wystarczająco mało żeby się tym nie przejmować, ale wystarczająco dużo, żeby o tym pamiętać. Przy wybitnych warunkach propagacyjnych daje się nawiązywać QSO miliwatowymi mocami, a taki sygnał z pewnością będzie słyszalny lokalnie, tzn. w naszym sąsiedztwie. Pixie zdecydowanie nie jest więc radiem dla szpiega.
Kolejny interesujący parametr to moc wyjściowa – ile pary wydusi z siebie dwutranzystorowe radyjko?
Moc przy 9 V (att 20dB)Moc przy 12 V (att 20dB)
Przy zasilaniu 9 V, na wyjściu pojawia się przyzwoite +25 dBm, czyli ok. 300 mW. Zwiększając napięcie do 12 V, dostajemy już ponad pół wata RFu – +27,5 dBm czyli ~560 mW. Taka moc doprowadzona do dipola lub innej pełnowymiarowej anteny daje bardzo spore szanse na skompletowanie QSO. Na SSB byłoby to frustrujące doświadczenie, ale telegrafia dużo lepiej przebije się przez szum tła.
Sygnał z generatora jest bardzo czysty i jeśli nie używamy szumiącego/brumiącego zasilacza, to na wyjściu naszego transceivera powinniśmy spodziewać się ładnej sinusoidy. Ale jak ładnej? Część prawdy pokaże nam szersze spojrzenie na analizatorze widma:
12 V – druga harmoniczna12 V – trzecia harmoniczna9 V – druga harmoniczna9 V – trzecia harmoniczna
Poziomy harmonicznych kształtują się następująco:
2. harmoniczna: -21,6 dBc (12 V) ; -18 dBc (9 V)
3. harmoniczna: -37,1 dBc (12 V) ; -38 dBc (9 V)
Amerykańska norma FCC (Part 97) wymaga (dla urządzeń o mocy wyjściowej poniżej 5 W) harmonicznych na poziomie -30 dBc lub mniej, widać więc, że Pixie nie mieści się w tej kategorii ze swoim prostym, jednocewkowym filtrem wyjściowym. Przy opisanych wyżej mocach, sygnał w paśmie 14 MHz będzie miał ok. 4-5 miliwatów. Pomimo, że to więcej niż norma, to jednak tak samo mocny sygnał harmoniczny emitowany przez pięciowatowe urządzenie byłby dopuszczalny (bo 5 W: +37 dBm, minus 30 dB = +7 dBm, czyli 5 mW). Warto wiedzieć, nie warto się przejmować.
Czy warto wydać 14 PLN na Pixie? Tak, jeśli ktoś umie CW lub chce przeprowadzić kiedyś łączność tą emisją i odpręża go lutowanie kitów.
Jest w Pixie kilka irytujących rzeczy. Tor odbiorczy nie zawiera żadnego filtra audio, więc słyszymy wszystko wokół 7023 kHz plus/minus kilkanaście kHz (zależy od wieku operatora, starszy operator naturalnie będzie słyszał mniej). Mocne stacje oddalone o kilka kHz mogą mocno przeszkadzać w prowadzeniu łączności. Prosty filtr audio przed LM386, odcinający sygnały powyżej 1-2 kHz powinien mocno pomóc. Przy kluczowaniu nadajnika, w słuchawkach słychać bardzo głośne kliki – mało przyjemne, do tego stopnia że człowiek zaczyna się bać o swoją błonę bębenkową.
Za taką cenę, ciężko wymagać od Pixie wiele. Czas wykonać jakąś obudowę i czekać na korespondenta. Czekać – bo bez przestrajanego nadajnika przyda się odrobina cierpliwości 😉
/sq3swf
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Pixie – ile jest wart transceiver 7 MHz CW za 14 zł? została wyłączona
Przemiennik poznański SR3PO już od blisko ośmiu lat przedstawia się w eterze (zgodnie z prawnym wymogiem) jednym z najbardziej rozpoznawalnym głosów w kraju – mową Tomasza Knapika.
W 2021 pożegnaliśmy Pana Knapika, warto więc przytoczyć (i spisać) tą krótką historię.
Przemiennik SR3PO przechodził przegląd w 2015 roku, wtedy pojawił się też pomysł „zatrudnienia” kogoś rozpoznawalnego do wygłaszania znamiennika.
Znalazłem firmę świadczącą usługi lektorskie, która współpracowała z Tomaszem Knapikiem i napisałem uprzejmego maila z prośbą o wycenę kwestii „Przemiennik poznański – Stefan Roman trzy Paweł Olga”.
Dodałem oczywiście prośbę o wzgląd na to, że przemiennik to urządzenie służące dobru ogółu, cała działalność krótkofalarska jest absolutnie niekomercyjna, a urządzenia, stosowne pozwolenia, jak i cała działalność klubu jest finansowana z kieszeni członków i sympatyków.
Zdziwiłem się bardzo widząc odpowiedź, gdyż zamiast wyceny (w końcu studio kosztuje, a głos profesjonalisty to źródło utrzymania) otrzymałem wiadomość następującej treści:
Na przestrzeni ostatnich ośmiu lat otrzymałem kilka pytań o to jak „udało się załatwić” taki fantastyczny znamiennik. Odpowiedź jest najprostsza z możliwych: wystarczyło zapytać. Tak więc mimo, że Pana Knapika nie ma już wśród nas, jego charakterystyczny głos wciąż rozbrzmiewa na 439,200 MHz.
/ sq3swf
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania SR3PO a sprawa Tomasza Knapika. została wyłączona
Składki klubowe na rok 2023 można opłacać pod numerem konta:
84 1140 2004 0000 3502 7494 2196
W tytule wpłaty proszę o podanie znaku i okresu jakiego dotyczy składka, miesięcznie (10 zł) lub rocznie (120 zł). Wpłaty służą zaspokojeniu bieżących potrzeb klubu (np. opłat za internet) jak i konserwacji/okresowej modernizacji sprzętu będącego na wyposażeniu klubu.
Pomimo niezbyt fortunnej daty, frekwencja w klubie dopisała – rekordowo!
Na spotkaniu pojawili się (w kolejności przypadkowej): SQ3OOE, SQ3SWF, SO3Z, SP3CET, SP3ROH, SP3VN, SP3CM, SQ3MP, SQ3CTG, SQ3LUNA, SP3KOR, SP3IZN, SP3WBX, SP3WSK, SP5DFK, Artur (przed egzaminem)
Pozostaje życzyć sobie, aby w nowym roku poznańskie (i okoliczne) krótkofalarstwo miało się tak dobrze, jak w SP3YOR w ostatni piątek! Oczywiście dużo zdrowia i sił, na stawianie anten i gadanie w mikrofon. 🙂
/SWF
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Informacje składkowe 2023 + spotkanie 13/01 została wyłączona
Mikrokomputer NanoPI NEO2 posłużył za bazę projektu. Na pokładzie 4 rdzenie Cortex A53, 1GB DDR3, 1Gbps eth, port USB2.0, karta microSD 16GB. System operacyjny to Armbian 22, doinstalowane takie pakiety jak dump1090-fa, modeSmixer2, piaware, adsbx.
A nazwy usług które nas interesują to dump1090-fa, mm2, adsbexchange-feed, adsbexchange-mlat, piaware.
Trzeba dbać o dokładność współrzędnych gdyż są niezbędne do wyliczeń w oparciu o MLAT.
Odbiornik pracuje w lokalizacji pełnej zakłóceń, antena ma w widoczności optycznej Poznań, tuż obok na dachu 2 stacje bazowe operatorów mobilnych – stąd konieczność użycia filtra pasmowego. Pytanie jak się będzie zachowywał odbiornik gdy włączymy na nowo bikony 23 i 13cm. W chwili obecnej odbieramy samoloty powyżej 240nm czyli ponad 440km. Wysyłamy feed do serwera VRS dla Airscouta, na dwa polskie serwery, Flightaware, Adsb Exchange, i pewnie dojdzie coś jeszcze.
DXów na VHF+ przy wykorzystaniu samolotów życzy Andy SO3Z 🙂
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Klubowy odbiornik i serwer ADS-B została wyłączona
SP3CET przyniósł ze sobą nie lada gratkę – odbiornik produkcji australijskiej, bynajmniej nie do wyczynowych łączności, a do śledzenia… żółwi.
Pochodzące z antypodów żółte urządzenie to wąskopasmowy odbiornik SSB/CW wykorzystywany do śledzenia zwierząt, którym uprzednio założono nadajnik. Mieliśmy możliwość posłuchania dwóch takich nadajników:
…pracujących w okolicy 148 MHz. Nadają one krótki, trawający zaledwie 9 milisekund impuls CW, po którym następuje trwająca ok. 1,8 s przerwa:
Oś Y: amplituda (surowa wartość z sampli IQ, oś X: czas w milisekundach)
W zalanym żywicą generatorze dostrzec można kwarc o częstotliwości ok. 48 MHz i dwa tranzystory – prawdopodobnie jeden odpowiada za kluczowanie, a rolą drugiego jest generowanie sygnału w. cz. Słabo słyszalna jest też trzecia harmoniczna sygnału, wypadająca ponad amatorskim pasmem 70 cm.
Czas używalności takiego nadajnika na jednej baterii to ok. 5 lat. Przy tak niewielkim wypełnieniu sygnału – ok. 0,5% (9 ms ON, 1800 ms OFF), sumaryczny czas kiedy nadajnik jest włączony, to tylko 9 dni z 5 lat. Niewielka litowa bateria powinna bez problemu dać sobie radę z takim obciążeniem, możliwe że samorozładowanie będzie bardziej dotkliwe niż pobór prądu nadajnika w takim okresie.
Do zestawu służącego do namierzania zwierzaków dołączona jest też 3-elementowa składana antena Yagi.
Jacek SP3VN zaprezentował samodzielnie wykonaną pętlową antenę magnetyczną.
Zarówno główna pętla jak i zasilająca są wykonane z kabla koncentrycznego zakończonego wtykami, co zapewnia wystarczającą sztywność i pozwala na szybki demontaż. Na dole, w puszce, znajduje się powietrzny kondensator strojeniowy, który jest w stanie obsłużyć pełną moc Yaesu FT-818. Podporą całej konstrukcji jest teleskopowy statyw (selfie stick), dzięki czemu całość jest bardzo przenośna.
Oprócz niewątpliwych walorów estetycznych, urządzenie zapewnia pełną funkcjonalność oryginału i jest dobrym wsparciem w nauce telegrafii. Uczących się CW jest ostatnio sporo, więc każde urządzenie które motywuje jest dobrym dodatkiem.
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Ostatni dzień klubowy 2022 została wyłączona
Powyższa informacja jest poprawna na czas jej powstania (grudzień 2022), ale może zdarzyć się, że harmonogram ulegnie zmianom – dlatego polecam skorzystanie z oficjalnej strony UKE.
/ SQ3SWF
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Terminy egzaminów krótkofalarskich w Poznaniu 2023 została wyłączona
Jedną ze wspaniałych cech krótkofalarstwa, jest możliwość czerpania radości z małych sukcesów, których 99% społeczeństwa prawdopodobnie nie rozumie. No cóż – ich strata. Małym sukcesem kolegi Władka SP3CET było zainstalowanie na dachu bloku anteny typu Diamond X-50. Posiadacze zestawów zfazowanych yagi uśmiechają się z politowaniem, mieszkańcy parterów nadający z karniszy i magnesówek zazdroszczą, sąsiedzi nie zwracają uwagi (w końcu to X-50), a człowiek się cieszy. W ramach tej radości, ja, SQ3SWF, zacząłem testować z Władkiem jak moja X-50 na dachu 5-piętrowca słyszy się z jego X-50.
Dwie szczęśliwe X-50.
ROZWINIĘCIE
Jak mogą słyszeć się na UKF dwie stacje, odległe o ok. 7 kilometrów, z antenami na dachach budynków, bez istotnych przeszkód terenowych? „Raczej dobrze” – powinien powiedzieć w trakcie ustnego egzaminu w UKE młody kandydat na krótkofalowca. „To raczej, czy dobrze?” „…?” „Żartujemy, zdał pan”.
I zdał słusznie, bo przy takim dystansie, braku przeszkód, relatywnie krótkich kablach i transceiverach o słusznej mocy (SP3CET: FT-991 / 50W, SQ3SWF: TS-2000 / 100W), sygnał musi być doskonały. Kalkulator tłumienia trasy potwierdza – ~ 90 dB straty, przy 100 W mocy nadajnika (+50 dBm) powinno dać ~ -40 dBm u korespondenta, co jak wiadomo powszechnie, wystarczy, żeby nawet bardzo tępy odbiornik wydał z siebie czysty głos.
No i sygnał był doskonały – potestowaliśmy z Władkiem FM na 70 cm (skale w TRX domknięte), po czym przeszliśmy na SSB na 70cm (S9+), po czym przeskoczyliśmy na troszkę bardziej zaszumione miastem pasmo 2m (144,200 MHz), ale i tutaj dało się bez problemu rozmawiać, a sygnał mocno wstrząsał wirtualną wskazówką S-metra aż do cyfry „9”.
Po wymianie wielu zdań na tematy różne, udaliśmy się w swoje strony, tzn. ja do czynności domowych, a Władek oznajmił, że przechodzi na częstotliwość wywoławczą i spróbuje otworzyć squelch któremuś z poznańskich słuchaczy 144,300 MHz. I ja przestroiłem swój odbiornik na tę częstotliwość, ściszyłem i zacząłem zmierzać ku swoim sprawom, gdy usłyszałem wywołanie ogólne od SP3CET, ale podejrzanie cicho. Rzut oka na S-metr pokazał brak jakiegokolwiek wychylenia.
PROBLEM
Różnica w sygnale na 144,300 w porównaniu do 144,200 była dramatyczna. Lekkie zejście w bok z 144,300 MHz, 10 kHz w górę lub w dół, pozwalało rozmawiać normalnie; powrót na wywoławczą: klops, gorzej niż gdyby załączyć tłumik w radiu.
Rozpoczęliśmy więc śledztwo – spacer po paśmie, zmiennym krokiem, i porównywanie raportów. Siła sygnałów w różnych miejscach na paśmie była różna, ale tylko na 144,300 sygnał ginął prawie całkowicie. W tej zagadce przynajmniej prawa fizyki były z nami: nasze raporty były „symetryczne”, tzn. jeśli ja byłem słabo słyszany, to i słabo słyszałem. I dobrze, bo tak jak anteny, trasy radiowe zawsze powinny działać tak samo „w obydwie strony”.
Potestowaliśmy przez chwilę okolice 144,295 – 144,310 MHz. Okazało się, że już odstrojenie się o 2-3 kHz od „problematycznego” miejsca na paśmie pozwala na komfortową rozmowę i 3-5 „S” na odbiorniku. Zdecydowaliśmy, że aby lepiej zrozumieć naturę zjawiska, należy przeprowadzić…
EKSPERYMENT
… polegający na tym, że podłączę do anteny SDR, włączę nagrywanie, a Władek wciśnie w swoim radiu PTT w trybie FM i za pomocą gałki VFO przeleci po paśmie w zakresie 144,200 – 144,350 MHz. Zarejestrowane dane zostaną następnie przeanalizowane za pomocą jakiegoś magicznego fiku-miku, i być może poznamy sekret stojący za tym wysoce selektywnym zjawiskiem.
Oprócz tego, że w SDR++ na oko widać „dziurę” w okolicy częstotliwości wywoławczej, należało do tematu podejść trochę bardziej naukowo i dokonać…
ANALIZY DANYCH
Program SDR++ pozwala na nagrywanie całego spektrum do pliku .wav. Ustawiłem prędkość samplowania na 256 ks/s w moim Airspy HF+ i rozpocząłem zapis. Władek przemiótł częstotliwość, wszystko się nagrało, czas spojrzeć na dane.
Aby naocznie zaobserwować zanik (trochę wyraźniej, niż tylko na wodospadzie w SDR++), napisałem skrypt który wykonuje FFT na zapisanym sygnale, kawałek po kawałku, i dla każdego „kubełka” częstotliwości, zapisuje jego maksymalną wartość. Ot, prosty „peak hold”. Jak ktoś lubi programować, to tutaj jest kod który napisałem. Moim oczom finalnie ukazał się taki oto wykres:
Skala decybelowa na osi „Y” została dobrana w taki sposób, że wartość „0” reprezentuje maksymalny sygnał jaki odebrałem, widać więc, że 144,300 MHz to czarna dziura – ponad 30 decybeli tłumienia i sygnał tylko minimalnie wystający ponad tło szumowe. Oprócz tego mamy dołek na ponad 20dB w okolicy 144,240 MHz i pewnie jeszcze kilka trudnych częstotliwości w obrębie pasma 2m, nieobjętych tym eksperymentem.
DLACZEGO
Jeśli do odbiornika docierają dwa sygnały: „bezpośredni” i odbity od jakiejś przeszkody terenowej, i zdarzy się tak, że ten odbity przypadkiem będzie akurat obrócony w fazie o 180° względem oryginalnego, to zsumują się, a wynikiem sumy „x” i „-x” jest… zero! Dokładnie to zjawisko jest przyczyną tego co zaobserwowaliśmy. Wyjaśnia też, dlaczego lekka zmiana częstotliwości pozwala na dalszą łączność.
Powyższy wykres mocno przypomina szeroki sygnał cyfrowy DAB lub DVB-T obserwowany na SDRze – niektóre częstotliwości są bardzo mocno tłumione w związku z wielotorowością.
WNIOSKI I ROZWIĄZANIA
Zmiana położenia jednej z anten z pewnością usunęłaby problem z 144,300 MHz. Z pewnością wystąpiłby on wtedy na innej częstotliwości: być może mniej, a być może bardziej dotkliwie. Podniesienie anten wyżej powinno również poprawić sytuację, tzn. zmniejszyć ilość odbitych sygnałów docierających do odbiornika.
Myślę, że wielu z nas, radioamatorów, doświadczyło takiego zjawiska w pasmach 2m/70cm, czy to z anteną zamontowaną na stałe, która słyszy i nadaje świetnie, ale ma problem z tym jednym przemiennikiem/stacją; czy to z ręczniakiem w „odbijającej” zabudowie, gdzie krok w bok sprawia, że uciążliwa łącznośc nagle staje sie bezproblemowa. Przy „wąskim” sygnale FM/SSB zjawisko jest dość tajemnicze, ale spojrzenie na szerszy fragment pasma, jak na wykresie powyżej lub zrzucie ekranu poniżej, pozwala lepiej poznać jego naturę.
Sygnał radia cyfrowego DAB+ – zmienianie położenia anteny powoduje wzmocnienia i osłabienia sygnału na różnych częstotliwościach, przez zjawisko nakładania się fal – w fazie, lub w przeciwfazie.
Niczym innym nie jest też słynny „efekt mobilowy”, czyli następujące szybko po sobie wzmocnienia i osłabienia, słyszane na sygnałe poruszającej się stacji.
Ważnym wnioskiem jest też fakt, że małe przemieszczenie anteny może bardzo mocno zmienić charakterystykę jej pracy. Należy więc z rezerwą podchodzić do „testów porównawczych”, gdzie ktoś zamontował dwie anteny obok siebie i na podstawie różnic w sile odbieranych sygnałów wyciąga wnioski o skuteczności ich pracy.
UPDATE: Dokładnie taki sam wykres jaki uzyskałem, ale nie wymagający brudnej, programistycznej roboty, można uzyskać odtwarzając nagrany plik .wav w GNU Radio:
W kwestii propagacji nic się nie zmieniło – ale technologia SDR pozwala teraz w przeciągu minut doskonale zwizualizować to, co kiedyś wymagało misternej pracy.
Spisał, doleczający katar, SQ3SWF.
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Tłumienie trasy UKF w warunkach miejskich – przykład praktyczny została wyłączona