Krótkofalarska „samowystarczalność”, tzn. możliwość prowadzenia łączności na falach radiowych, bez konieczności korzystania z infrastruktury udostępnianej nam przez zewnętrzne podmioty, to cecha o której czasami zapominamy w epoce stabilnego internetu i telefonii.
Jak pokazuje historia ostatnich lat w Polsce i poza granicami, sytuacje kryzysowe zdarzają się, często bez wcześniejszej zapowiedzi. Warto być więc gotowym i umieć wykorzystać swój radioamatorski sprzęt w odpowiedni sposób – ćwiczenia i praktyka to najlepszy sposób na przygotowanie.
Grzegorz SP3VZY w oparciu o wieloletnie doświadczenie stworzył krótki i treściwy dokument, w którym spisał zasady i dobre praktyki pracy w sieci łączności ratunkowej lub kryzysowej.
Wyjeżdżając na wypad urlopowy na Maltę, która jest członkiem Unii Europejskiej, a a co za tym idzie obowiązują tam regulacje CEPT, zabrałem ze sobą prosty zestaw do pracy terenowej na falach krótkich. Zakładałem, że w chwili wolnej od zwiedzania znajdę miejsce, z którego nawiążę kilka łączności po Europie.
Zestaw radiowy składał się z transceivera IC-705 z dodatkowym źródłem zasilania, aby osiągnąć maksymalną moc 10 W, oraz prostej anteny GP ¼ fali na pasmo 14 MHz wraz z trzema przeciwwagami. Dodatkowo zabrałem prosty manipulator telegraficzny oraz automatyczną skrzynkę antenową mAT dedykowaną do pracy z IC-705. Jako dodatkowe źródło zasilania służył pakiet akumulatorów LiFePo 4×3,6 V. Wspornikiem do anteny był teleskopowy maszt firmy SOTABEAMS o maksymalnej długości 6 m, przy bardzo kompaktowym wymiarze transportowym 53 cm, mieszczący się do typowej walizki turystycznej.
Zakładałem możliwość nadawania z Malty z plaży lub innego wolnego miejsca. Po przyjeździe do hotelu, przeglądając na miejscu oferty wycieczek indywidualnych natrafiłem na wycieczkę na wyspę Comino, która jest najmniejszą z trzech zamieszkałych wysp archipelagu maltańskiego, mieszkają tam dwie osoby a powierzchnia wyspy to 3,5km2. Comino leży pośrodku pomiędzy Maltą i drugą co do wielkości wyspą Gozo. Comino w programie IOTA ma oznaczenie identyczne jak pozostałe wyspy, jest to EU-023. Natomiast na wyspie Comino znajduje się park Natura 2000 o oznaczeniu MT-0017.
Pełna nazwa parku w języku maltańskim, który jest językiem semickim, pewną mieszaniną arabskiego, włoskiego, francuskiego i oczywiście brytyjskiego brzmi: Kemmuna u l-Gżejjer ta’ Madwarha Natura 2000.
Koszt wycieczki był na tyle przystępny, że wybrałem opcję aktywowania nowego miejsca w systemie dyplomowym POTA.
Wyspa jest skalnym wapiennym tworem, roślinność na niej ograniczona jest do traw i małych krzaków które w sezonie letnim spalone słońcem przybierają odcień beżu.
Dwa dni przed wyprawą na Comino sprawdziłem sprzęt rozwijając go na dachu hotelu, w okolicy basenu, antenę i na podstawowej mocy 5 wat zrobiłem łączność z paroma stacjami z Europy: G3XJS/QRP (5W) Peter z Londynu, IZ1AWE, RG5A, SQ9MZ, OK2PMF, 4O7AKA, SP9BRP i oczywiście Olgierd SQ3SWF.
Nadawałem tylko w paśmie 14Mhz, sygnały które do mnie docierały były nie za wysokie, występowało duże QSB i był bardzo mocny QRN – zakłócenia elektrostatyczne. Myślałem ze to sprawka instalacji elektrycznej w od hotelu, ale później na Comino okazało się, że to jednak wpływ silnych naładowanych mas powietrza od strony Afryki. Działo się tak, ponieważ moja antena nie była zwarta dla napięcia stałego.
Planowana wyprawa na Comino obejmowała przepłynięcie statkiem wycieczkowym z wzdłuż niesamowitego klifowego wybrzeża Malty, wyspy św. Pawła, opłynięcie Comino od północnej strony, następnie postój w zatoce Blue Lagoon na Comino przez 4 godziny i opłynięcie od południa i powrót na Maltę.
Wysokość względna na wyspie waha się maksymalnie do 70 m nad poziom Morza Śródziemnego.
Od strony Gozo jest pięknie położona zatoka o nazwie Blue Lagoon o niesamowitym szafirowym kolorze wody, przejrzystość tam dochodzi do 10m głębokości.
Na Comino zawijają statki wycieczkowe bezpośrednio do skalistego brzegu.
Na miejsce postoju wybrałem zacienioną małą grotę skalną utworzoną naturalnie w wysokim brzegu wyspy z pięknym widokiem na zatokę.
W oddali widać prom kursujący pomiędzy Maltą a Gozo.
Ze względu na brak możliwości montażu odciągów do masztu (lita skała) oparłem wysunięty maszt o krawędź nawisu skalnego. Wcześniej zawinąłem parę zwojów przewodu anteny na części wysuniętego masztu poza dach mojego schronienia.
Skrzynka antenowa okazała się nieodzowna do zestrojenia anteny, ponieważ antena zestrojona do pracy na gruncie przewodzącym typu ziemia lub piasek nie chciała pracować na litej skale.
Po podłączeniu systemu antenowego i sprzętu nawiązałem pierwszą łączność z Piotrem SP3MKS, następnie z Olgierdem SQ3SWF, umawiając się poprzez komunikator, następne łączności, prawie 40, nawiązałem robiąc wywołanie w części telegraficznej pasma 14 MHz, 21 MHz oraz 28 MHz. Warunki na pasmach były w miarę dobre, chociaż przeszkadzał silny QRN wyładowań statycznych, przeprowadziłem około 40 QSO z następującymi DXCC: SP3, SP9, SQ3; LZ1, LZ2, LZ3; DL1, DL7, DF5; UY0, UR5; F4; IK0, IK2, IZ3, IK5, IW5, IZ7; 4Z4; MM0, G4; OK1, OK2, OK4, OK7; OM1; PA3; S55; EA3; LA3; ON6; RA8.
Część stacji najbliższych europejskich, odbierałem z bardzo silnymi sygnałami, natomiast szczególnie stacje zlokalizowane ponad 1500km (MM, RA8, LA) były dosyć mocno zaszumione, co chyba stanowił problem słabej pracy przeciwwag anteny.
W tak bliskie Afryce tereny należy jednak zabierać anteny pętlowe typu delta które są zamkniętymi antenami i mają większą odporność na zakłócenia atmosferyczne oraz nie ma na ich pracę tak duży wpływ przewodność gruntu, nad którym są rozwieszone, co na litej skale dyskwalifikuje anteny typu GP.
Po prawie 3 godzinach pracy zmęczony, ale w wyśmienitym humorze udałem się w drogę powrotną. Przechodząc koło mostka kapitańskiego oczywiście nie omieszkałem zobaczyć jakie radio mają zamontowane na statku do łączności VHF. O dziwo był to sprzęt tej samej firmy co mój transceiver.
Grzegorz Jung SP3VZY Maj 2025
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Malta z radiem – opis wyprawy SP3VZY została wyłączona
W minionym roku sporo dyskusji w klubie poświęconych było nauce i praktyce pracy emisją CW. Waldek SP3PAQ postanowił podjąć rękawicę i nauczyć się telegrafii, wybierając LCWO.net, czyli metodę Kocha.
Z wypowiedzi kolegów, którzy zabierali się do tego, da się niestety odnieść wrażenie, że jest to droga dość bolesna – ale, finalnie, skuteczna. W procesie nauki często zdarzają się „ściany”, czyli dochodzimy do etapu, gdzie dodana nowa litera nie chce się dobrze przyswoić, narasta stres, frustracja, a w efekcie przy dalszych próbach nauki robimy więcej błędów, niż wcześniej. Brak postępu jest irytujący i nie zachęca do kontynuowania nauki, zrobienie zbyt długiej przerwy nie zachęca do powrotu do nauki… i tak wielu zakończyło swoją przygodę w okolicach lekcji numer 15 (z 40).
Są też metody nauki, które dostarczają uczącym się poczucia robienia ciągłego postępu (małe dawki dopaminy, jakże potrzebne w epoce video shortów i rolek), jak np. Morse Machine, ale ich istotną wadą jest fakt uczenia odbioru pojedynczych literek, dając po każdej czas na zastanowienie. Przy odbiorze „prawdziwych” transmisji tego czasu nie ma, można więc taką nauką opanować cały alfabet – ale potem i tak trzeba uczyć się powtórnie odbioru w czasie rzeczywistym, a nie znak po znaku.
Tyle słowem wstępu teoretycznego – poniżej wpis który Waldek zamieścił na jednej z lokalnych grup, a który wydaje mi się wart upublicznienia (za zgodą autora oczywiście):
Dla tych którzy chcą się zabrać za naukę i tych co chcą zaplanować proces nauki CW chciałbym się tu podzielić pewnymi statystykami. To jest przykład na moim osobistym przypadku, pewnie nie do powtórzenia, bo każdy jest inny. Czyli niemłody już samiec męskiego rodzaju ludzia, który zawziął się by nie odpuszczać żadnego dnia i dawno się niczego nie uczył poza zawodowymi sprawami. Udało mi się dotrzeć do końca pierwszego etapu nauki telegrafii. Czyli na LCWO z domyślnymi ustawieniami (20 WPM), odbieram wszystkie znaki (41 podstawowych) z niewielkimi jeszcze błędami. Zacząłem 7 stycznia i do dziś (10 maja – przyp. red.) opuściłem tylko jeden dzień. Ale w wiele dni uczyłem się dwa razy: przed pracą i po pracy. I wychodzi to następująco razem i łącznie: 41 literek, 40 lekcji 7788 minut = 129 godzin i 48 min 123 dni nauki (124 kalendarzowe) 63 min dziennie 3h 10 min / literkę 2013 prób lcwo (zestawów / lekcji?) Siadałem do nauki okrągłe 200 razy czyli średnio po 39 min Zużyłem 4 długopisy i 3 zeszyty (96+96+60 kartek)
Wnioski: każdego słonia da się zjeść jeśli podzieli się go na odpowiednio małe kawałki. Notowanie – pokazując progres – daje wsparcie w chwilach zwątpienia, a te wystąpiły. Ucząc się za dziecka jazdy na rowerze wylałem klika łez i obdarłem kolana, ale dziś tego nie żałuję.
Gratulujemy wytrwałości i chętnie skorzystamy ze wsparcia w następnych zawodach CW 🙂
/ SQ3SWF
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania SP3PAQ vs Telegrafia – podsumowanie 4 miesięcy nauki została wyłączona
Składki klubowe na rok 2025 można opłacać na numer konta:
84 1140 2004 0000 3502 7494 2196
W tytule wpłaty proszę o podanie znaku i okresu jakiego dotyczy składka, miesięcznie (10 zł) lub rocznie (120 zł). Wpłaty służą zaspokojeniu bieżących potrzeb klubu (np. opłat za internet) jak i konserwacji/okresowej modernizacji sprzętu będącego na wyposażeniu klubu.
Zaszufladkowano do kategoriiBez kategorii|Możliwość komentowania Informacje składkowe – 2025 została wyłączona